www. mirek08 .de    


Zlapal Wolodia zlota rybke.
- Wypusc mnie dobry czlowieku, a spelnię twoje trzy zyczenia.
- Dobrze. Po pierwsze: daj mi wladze, ale nie taka jak ma nasz prezydent czy szef FSB, tylko wieksza i nie tutaj w Rosji bo za duzo zawistników i zaraz by zabojców naslali. Po drugie: duzo pieniedzy, ale nie duzo na raz bo sie rozejda, tylko niech te pieniazki sobie do mnie stopniowo splywaja, tak zeby zawsze byly. Po trzecie: chce zeby mnostwo kobiet sie we mnie kochalo, tak zebym mogl sobie w nich wybierac.
- Dobrze.
Zaszumialo, zahuczalo i sie stalo.
Patrzy Wolodia, a tu, siedzi w wygodnym fotelu przy ogromnym biurku, a przed nim cala gora listow. Wyglada za okno, a tu, i ulice inne i rejestracje samochodow inne i napisy na budynkach nie w cyrylicy. Mysli sobie:
"No sprawila sie rybenka, dotrzymala slowa. Ale kim ona mnie zrobila?"
Spojrzal Wolodia po sobie, ubranie z materialu w najlepszym gatunku, zegarek na rece też niczego sobie, nie jakieś elektroniczne byle co. Porządny zegarek od razu widac.

Tylko kolnierzyk jakby cisnie.

"Chwat rybka" - pomyslal. "Widac, ze bogaty jestem, ubrany dobrze i biuro pieknie urzadzone. Ale kim ona mnie zrobila? Przeciecz nie urzednikiem?"
Zaglada do listów Wolodia, a tu, pierwszy od kobiety, i drugi, i trzeci. I wszystkie pisza, ze go kochaja i wszystkie mu dobrze zycza. I od mezczyzn tez sa listy. I czyta Wolodia, ze go szanuja, ze podziwiaja. O rade go prosza.
"No no no". mysli " To ci rybki czary. Znaczy nie byle kto teraz jestem, na pewno zrobila mnie kims waznym, ale kim? "
Wzial kolejny list do reki, patrzy...
Urzedowe pismo, a na nim tlustymi literami napis "Urzad Skarbowy".
Przestraszyl sie. "No tak, nie mogla sie ta beczka miodu bez lyzki dziegciu obyc" - skrzywil sie Wolodia. "Nic to, zobaczmy czego chca".
I czyta:
- Wielce szanowny, kochany ojcze Tadeuszu, uprzejmie donosze...


    www.mirek08.de
    back   top